I po olimpiadzie. Choć zazwyczaj leciały same powtórki trafiło się kilka nowości, a także jakieś zaległe odcinki do oberzjrzenia na dysku. Let's get it started then.
The Simpsons 21x13
Pomysł z drzewem genealogicznym Simpsonów całkiem niezły, a dodatkowo totalne zaskoczenie kiedy okazało się, że ten niewolnik to przodek żółtej rodzinki.
One Tree Hill 7x18
Odcinek taki, że nic tylko siąść i płakać przez 40 minut. A to się kłócą, a to godzą, a to umierają...
Lost 6x05
Powrót Jacoba na plus, Mark Pellegrino wymiata (w Supernatural jako Lucyfer również). Tylko niby coś wyjaśniają, a tak naprawdę wciąż nie wiadomo, o co chodzi. No ale to przecież Lost, nie ma się co dziwić. Najlepsze hasło odcinka? "You have what it takes"! Mówisz to komuś, a on spełnia twoje najskrytsze zachcianki! Efekt gwarantowaty!
Smallville 9x14
Ciągle tylko zabawy z tymi mocami. Raz ma Clark, raz nie ma itd. Toż to już motywy, który w pierwszym sezonie był. Dobrze chociaż, że teraz bynajmniej nie chodzi o niego, tylko o tych Kandorian. Teraz wirtuoz angielskiego akcentu (dla bardziej obeznanych w świecie Supermana - Zod) zwampirzył się i krew dała mu moce. No i na dodatek potrafi latać od razu. A Clark nie. Bo po co. Kiedyś myślałem, że oszczędzają na efektach, teraz jednak jak wytłumaczyć, że co drugi odcinek ktoś lata? No chyba że mają na to uziemienie dobre wytłumaczenie, ale znając głębokość fabularną Smallville, wątpię.
Caprica 1x05
Zdecydowanie najlepszy odcinek to tej pory. Akcje w holobandzie zarąbiste, a wątek firmy Graystone świetnie zagrany i poprowadzony. Po raz pierwszy oglądałem ten serial z przyjemnością.
czlowiekfrank.blox.pl/2010/03/Supernatural-5x08-Changing-Channels.html
No i tak jak widzisz, trackback włączony xD