Ach, cóż to był za finał. Superman w Smallville, kostium w prezencie, walka z Zodem, pocałunek Kenta i Lane, znakomite efekty specjalne i w końcu Lois poznająca prawdziwą tożsamość Smugi. Dawno czegoś podobnego nie było.
Ze Smallville wiąże się mój pierwszy raz. Mój pierwszy raz z amerykańskim serialem. Jeszcze jako dziecko oglądałem go na TVN – na niektórych odcinkach nawet się bałem! Dźwięk towarzyszący zielonemu kryptonitowi ciągle wywoływał u mnie ciarki J. Patrząc z perspektywy czasu, serial miał swoje wzloty (sezony 1-4) i upadki (5-7), ale od zeszłego roku za sprawę nowych showrunnerów przeżywa swoją drugą młodość.
Może i Clark wciąż jest nieumiejącą latać ciamajdą, ale tak blisko stania się Supermanem nie był jeszcze nigdy. Dla mnie zresztą tak to powinno wyglądać. Z chwilą, kiedy założy kostium serial powinien się skończyć. Już dawno nawet tytuł przestał mieć znaczenie – nie licząc farmy Kentów, miasteczka Smallville nie widzieliśmy chyba od kilku sezonów.
Salvation zachwyca od pierwszych minut. Wizja z 2013 roku prezentowała się fantastycznie! Lois Lane (Ach, jak Erica wyglądała w tej scenie… jak ona wyglądała!), jaką znamy z komiksów – zadziorna i ambitna, do tego Perry White, w końcu prawdziwy Jimmy Olsen i niebiesko-czerwony strój w akcji… Naprawdę coś niesamowitego, ze dwa razy szczęka mi opadła. Dalej widzimy budzącego się Clarka w swojej stodole. Nawiasem mówiąc, czemu on śpi w stodole, podczas gdy dom stoi pusty? No ale mniejsza o to. Twórcy mają wszystko wybaczone za sprawą pewnego czarnego pudełka.
Początkowo myślałem, że znajdzie się tam jakiś nowy pamiętnik dr. Virgila Swanna (który pokazano w sneak peeku). Po tym jednak co wydarzyło się chwilę później (i jeszcze ta muzyka!) głośną zakląłem i chyba jeszcze trzykrotnie przewijałem odcinek do tyłu. Znakomita, choć praktycznie pozbawiona akcji - scena ta wręcz porwała mnie. Brawa dla twórców za odwagę. Było to zaskoczenie na miarę tego z Savior, kiedy to wprowadzono czarny strój Smugi i właściwie prawdziwą drugą tożsamość Clarka.
Nareszcie dostaliśmy też prawdziwą walkę. Cały sezon 8 dążył do wielkiej konfrontacji z Doomsdayem, po czym trwała ona 30 sekund i Clark wykończył go właściwie jednym ciosem. Miałem nadzieję, że albo będzie to prawdziwa bitwa, albo bardziej pokojowe załatwienie sprawy – jak to było w Supernatural. Eric Kripke wyszedł z założenia „zrób to dobrze albo nie rób tego wcale” – on ze względu na brak kasy, walki nie pokazał (co wg mnie wcale na złe nie wyszło). Twórcy Smallville jak widać na budżet nie narzekają (swoją drogą jest on chyba ze dwa razy większy niż w produkcji o przygodach Winchesterów). Pojedynek Zod vs. Kent wypadł lepiej niż dobrze.
Końcówka mocna. Oczywiście wiadomo, że Clark nie zginie… no dobra, może i zginie, już nie raz zmartwychwstawał. Ale mam nadzieję, że akurat scenarzyści po raz kolejny po motyw śmierci – za dużo tego już było. Niemniej jednak premiery 10-tego (ponoć ostatniego) sezonu już nie mogę się doczekać.
Tym razem spokojniejszy tydzień - zabrakło poniedziałkowych komedii CBS, no i rzuciłem oglądanie czwartkowych medyków ze stajni ABC.
Chuck 3x13 W końcu, w końcu, w końcu!!! Trzy sezony czekania (chuckania?) i udało się. Chuck i Sara razem. Cieszę się niezmiernie, choć oby to nie był tylko taki jump the shark i scenarzyści mieli pomysł na dalsze epizody. I broń Boże ich teraz rozłączać, takich rzeczy się po prostu nie robi.
Shaw (tak jak przewidywałem) zginął (tego nie przewidziałem) z ręki Chucka. Nie wiem, jak oni się mogli nabrać, że jemu nie przeszkadzało to, że pracuje z zabójczynią jego ukochanej żony. Po prostu to do mnie nie trafia.
Po przeniesieniu akcji do Paryża znów miałem wrażenie, że to historia na minimum 2, jak nie 3 odcinki. Przecież nawet nie widzieliśmy, jak z Kręgiem rozprawił się Casey! A skoro już o nim mowa, dobrze, że wrócił do drużyny. Choć oczywiście było to tylko kwestią czasu, miło że mamy go w pełni z powrotem. No i nowy nabytek, Morgan Grimes. Będzie zabawnie :).
Teraz jeszcze niecałe tygodnie czekania...
Gossip Girl 3x17 Na plus całkiem fajne odwołanie do Bękartów Tarantino, na minus cała reszta.
90210 2x17 Nawet już to zdołało mnie znudzić. A niby chwaliłem, że to i tak pozycja z tych obyczajówek The CW.
Melrose Place 1x17 Podręcznikowy przykład wtórnego serialu. Ludzie, w tym nie ma NIC nowego! Opisałbym konkretne wątki i gdzie je już widzieliśmy, ale to strata czasu. Może kiedyś poświęcę temu osobną notkę.
V 1x06 Rozkręca się, rozkręca. Tylko czemu mam wrażenie, że na dobre akcja ruszy dopiero w season finale, a drugiego sezonu nie uświadczymy?
Fabularnie jest bardzo dobrze, wciąga, jednak ten odcinek słabszy od poprzedniego. Motyw włamywania się na statek to jakaś pomyłka. Tyle zabezpieczeń tych Przybyszów jest, a zwykłe ziemskie przyklejenie nowych odcisków palców wystarcza, żeby je rozłożyć. Litości.
Accidentally on Purpose 1x16 Zmieniono dzień emisji, może to pomoże serialowi czyt. zwiększy jego oglądalność. Nie jestem jednak przekonany, że zasługuje on na drugi sezon... Poczekam na kolejne epizody, bo po tym szczerze mówiąc nabrałem ochoty. Pomysł z opiekunką do dziecka był naprawdę świetnie zrealizowany.
FlashForward 1x15 Po powrocie produkcja zyskała nową jakość, z odcinka na odcinek jest coraz lepiej. W końcu odnaleziono szpiega i to nawet w ciekawy sposób. A ten cliff na końcu... szczena opada.
The Vampire Diaries 1x18 Dziwne, że nie zmienili jeszcze tytułu na Miasteczko wampirów... Rosną one w tym Mystic Falls jak grzyby po deszczu. Odcinek bez rewelacji, choć przyjemnie się to nawet ogląda. Tylko co się stało z tą czarnoskórą medium?
Supernatural 5x17 Smutny, złożony, trudny odcinek. Niełatwe życie mają ci Winchesterowie, wszystko idzie nie po ich myśli. Dean chyba się już poddał i w głębi serca już powiedział to sakramentalne tak Michałowi. Jednak nie mogę się nie przyczepić co do motywacji tej decyzji. Ja rozumiem, że może on jest zakochany w tej lasce z 3x02, ale bez przesady, przecież nawet o niej nie wspomniany przez 2 lata, a teraz taka wielka miłość? Zagranie a la deux ex machina, nie lubię takich rzeczy. Choć oczywiście samą postać i aktorkę bardzo lubię.
5x18 to będzie setny odcinek serialu. Zapowiada się iście imponująco. Polecam zajrzeć na supernatural.com.pl, tam sporo informacji na jego temat.
Smallville 9x16 Jak na Smallville wyśmienity odcinek. Znakomicie zrealizowane początkowe sceny walki Tess. Kto by pomyślał, że zwykłymi spowolnieniami można tak uatrakcyjnić odcinek. Podobał mi się, także ostatni bieg Clarka, kiedy ratował Chloe, zamiast tradycyjnego powietrznego korytarzyka zrobiono taki slideshow i muszę przyznać, że wyszedł on lepiej, niż dobrze. Oby więcej takich innowacyjnych (jak na ten serial) pomysłów.
Stargate Universe 1x12 Akcja chyba się wyczerpała w ostatnim odcinku, ale i tak nie było tak źle. Właściwie to było całkiem dobrze. Zobaczyć nieco polityki i spiskowania nigdy nie zaszkodzi. Posunięto akcję do przodu, co się chwali, nie zniósłbym jakiegoś zapychacza.
Do tego przeglądu zwykle zabieram się cały tydzień i wieczniemi się nie chce. Mówię sobie, że nie napiszę nic, dopóki nie zrecenzuje pokrótce tych seriali i... tak powstają tygodniowe hiatusy na blogu. Zagadka rozwiązana.
Chuck 3x12 Mam takie wrażenie, że skrócenie tego sezonu (do 13 odcinków, te 6 kolejnych domówili jak scenariusze były już napisane) źle wpływa na serial. Niby wszystko jest pięknie, ładnie (i śmieszne), ale dzieje się za szybko. Nie ma żadnych lekkich epizodów, przy których można się wychilloutować (rozbraja mnie to słowo :D)... Wszystko jest mocno powiązane głównym wątkiem fabuły i wbrew pozorom nie jest to dobry pomysł. Dobrą taktykę stosują twórcy Supernatural - raz tzw. zapychacz, raz epizod z serialową mitologią. Dzięki temu całe napięcie związane z głównym wątkiem fabularnym rośnie stosunkowo powoli, ale nie da się go nie zauważyć. Tymczasem oglądając ten i poprzedni odcinek Chucka miałem wrażenie, że przegapiłem coś.
Co gorsze, relacje Chucka i Sary też wydają się takie jakieś naciągane... Przecież ta kobieta całuje się z dwoma facetami (i na obu jej zależy) w jednym odcinku! W dodatku ten pocałunek z Bartowskim nijak miał się do tego z 2x02 (prawdziwe mistrzostwo, polecam zobaczyć). Coś panu Levi i pani Strahovski się nie chciało... A szkoda. Na plus trzeba zaliczyć udany zwrot akcji z tym, że to Sara zabiła żonę Shawa - tego się nie spodziewałem zupełnie.
Gossip Girl 3x16 W sumie to nie pamiętam, co tam się działo. Choć nie ma się za bardzo czemu dziwić, biorąc pod uwagę, że robię 3 rzeczy na raz, a oprócz tego na laptopie puszczam Gossip Girl. Ale jaki serial, taka moja uwaga :). Poświęcę jednak notkę na tytuły odcinków tej produkcji. Parafrazy tytułów słynnych filmów to smakowite kąski dla koneserów tłumaczenia.
Greek 3x20 Prawdopodobnie już nie będę miał czasu na to. I w sumie jakoś nie żałuję, nie jest to serial zły, ale też nie angażuje emocjonalnie za bardzo.
90210 2x16 Czuję, że ten sezon będzie ostatnim oglądanym przeze mnie. Postacie się zaczynają wypalać, a znająć życie (a raczej The CW) można się jeszcze spodziewać 5 serii tej produkcji.
Lost 6x10 Czy coś w tym serialu się jeszcze wyjaśni? Jest w ogóle co wyjaśniać w ogóle? Poza tym po co Desmond się znalazłna wyspie... ale to znowu będzie powód typu "wyspa tego chciała" czy co tam sobie Widmore ubzdura.
Melrose Place 1x16 Nisko, niżej, najniżej, dno, Melrose Place.
V 1x06 Szkoda, że oglądalność taka niska, bo nawet przyjemnie się to ogląda. Tym razem nie było jakiegoś szokującego cliffa, no chyba że liczyć zęby Anny, ale one jakoś mnie nie wzruszają. Czekam na więcej Laury Vandervoort.
Cougar Town 1x19 Chyba twórcy zapomnieli, że to miała być komedia. Już drugi kiepski odcinek z rzędu.
FlashForward 1x14 Jeden z najlepszych odcinków tego serialu. W końcu coś się zaczyna dziać, dobrze napisany, pomysłowy scenariusz. No i do tego cliff, po którym opadła mi szczęka. Tak powinno być za każdym razem.
The Vampire Diaries 1x16 O ile cała fabuła zaczyna się robić nudna i płytka to spodobała mi się jedna rzecz - scena, w której wampirzyca wkłada palce w oczy Damonowi. To naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Że też The CW się zgodziło na pokazanie czegoś takiego.
Supernatural 5x16 Choć scenariusz jest świetny nie da się nie zauważyć, że ekipa oszczędza na efektach jak tylko się da. Wielka szkoda, że Kripke nie poszedł z tym pomysłem najpierw do SyFy, przynajmniej Apokalipsa wyglądałaby tak jak trzeba.
Smallville 9x15 Choć postać Silver Banshee iście tragiczna (i bynajmniej nie chodzi mi to o jej przeszłość) to i tak odcinek całkiem fajny. Można było się sporo pośmiać z rozmów Lois i Clarka, a także ich spotkania z Chloe i Oliverem.
Stargate Universe 1x11 Chciałoby się powiedzieć "w końcu". Po raz pierwszy jakaś akcja i od razu zatęskniłem za Gwiezdnymi Wrotami. Mniej paplania, więcej obcych i będzie dobrze.
I po olimpiadzie. Choć zazwyczaj leciały same powtórki trafiło się kilka nowości, a także jakieś zaległe odcinki do oberzjrzenia na dysku.Let's get it started then.
The Simpsons 21x13 Pomysł z drzewem genealogicznym Simpsonów całkiem niezły, a dodatkowo totalne zaskoczenie kiedy okazało się, że ten niewolnik to przodek żółtej rodzinki.
One Tree Hill 7x18 Odcinek taki, że nic tylko siąść i płakać przez 40 minut. A to się kłócą, a to godzą, a to umierają...
Lost 6x05 Powrót Jacoba na plus, Mark Pellegrino wymiata (w Supernatural jako Lucyfer również). Tylko niby coś wyjaśniają, a tak naprawdę wciąż nie wiadomo, o co chodzi. No ale to przecież Lost, nie ma się co dziwić. Najlepsze hasło odcinka? "You have what it takes"! Mówisz to komuś, a on spełnia twoje najskrytsze zachcianki! Efekt gwarantowaty!
Smallville 9x14 Ciągle tylko zabawy z tymi mocami. Raz ma Clark, raz nie ma itd. Toż to już motywy, który w pierwszym sezonie był. Dobrze chociaż, że teraz bynajmniej nie chodzi o niego, tylko o tych Kandorian. Teraz wirtuoz angielskiego akcentu (dla bardziej obeznanych w świecie Supermana - Zod) zwampirzył się i krew dała mu moce. No i na dodatek potrafi latać od razu. A Clark nie. Bo po co. Kiedyś myślałem, że oszczędzają na efektach, teraz jednak jak wytłumaczyć, że co drugi odcinek ktoś lata? No chyba że mają na to uziemienie dobre wytłumaczenie, ale znając głębokość fabularną Smallville, wątpię.
Caprica 1x05 Zdecydowanie najlepszy odcinek to tej pory. Akcje w holobandzie zarąbiste, a wątek firmy Graystone świetnie zagrany i poprowadzony. Po raz pierwszy oglądałem ten serial z przyjemnością.
Dobra, czas nadrobić zaległości. Właściwie to nie wiem, czemu nic nie pisałem, ale jakoś tak z dnia na dzień coraz bardziej mi się nie chciało tego robić… W każdym razie w ramach posesyjnego odprężenia nadrobiłem wszystko, co miałem do obejrzenia.
Takie moje krótkie przemyślenia o ostatnich odcinkach seriali, które oglądam.
The Simpsons (21x11, 21x12) O ile odcinek z wygraną na loterii był taki kiepski to ten z curlingiem i olimpiadą był świetny. Od zawsze ten sport mnie śmieszył i jak widać nie tylko mnie, bo Bart i Lisa nie mogli uwierzyć, że coś takiego istnieje naprawdę.
Desperate Housewives (6x14, 6x15) Julia Benz w gościnnej roli sprawia, że serial natychmiast mnie bardziej zainteresował. Odgrywa zresztą świetną rolę, jako była striptizerka nieźle miesza na Wisteria Lane, a ostatni odcinek Gotowych, w którym pokazano jak jej obecność wpływała na każdą z gospodyń, był chyba najlepszym w tym sezonie, a trzeba przyznać, że ten cały czas trzyma równy, wysoki poziom.
Accidentally on Purpose (1x14, 1x15) Nie wiem, czy to zasługuje na drugi sezon. Na początku było nawet, nawet, potem poziom się obniżył, a teraz znów widać powolną tendencję zwyżkową.
The Big Bang Theory (3x14, 3x15) Choć bije rekordy oglądalności wciąż uważam, że są lepsze seriale komediowe. I to w tej samej stacji. I to emitowanego tego samego dnia. I to ledwie o półtorej godziny wcześniej. I tak, mówię o HIMYM!
How I Met Your Mother (5x14, 5x15) The Perfect Week prezentował typowy, piątosezonowy poziom czyt. nie zachwycał. Cała akcja naciągana, a naprawdę dobrych żartów było mało. Świetny jednak był kolejny odcinek, Rabbit or Duck, storyline z Donem od początku mi się podobał, a nieustanne wrzuty Marshalla i Teda na temat potencjalnej miłości to po prostu mistrzostwo. No i callback do The Naked Man, kiedy Don rozebrał się przed Robin. Od razu zacząłem rechotać, jak głupi, a tekst "przeczytałem to na blogu jakiegoś faceta" to już było po prostu kopanie leżącego (a konkretniej tarzającego się po podłodze).
Two and a Half Men (7x14, 7x15) Czyżby koniec Chelsea?! W końcu się coś ruszy. Więcej Jake'a, please!
House (6x11, 6x12, 6x13) Zmieniono nieco formułę w tych ostatnich odcinkach, skupiając się na jednej postaci i o ile w przypadku Wilsona wypadło to genialnie i był to jeden z najlepszych epizodów w historii serialu to ten skupiający się na Cuddy był… zwyczajnie nudny. Okej, kumam, ona też ma ciężko, negocjacje, kontrakty, procesy sądowe, ale szczerze mówiąc nie jest to interesujące. Co gorsze w ogóle nie przedstawiono przypadku, który akurat leczył House, a ten był nader interesujący - chyba nikogo jeszcze House nie leczył malarią, nie? Nawet dekoltu (nie wierzę, że to mówię) pani dyrektor było za dużo…
One Tree Hill (7x14, 7x15, 7x16, 7x17) Wszystko wskazuje na to, że ósmej serii nie będzie i w sumie całe szczęście. Serial co prawda nie spadł na dno totalne, ale mam już serdecznie dość tych postaci, po prostu się wypaliły. Niech tylko to jakoś fajnie zakończą i już.
Chuck (3x05, 3x06, 3x07) Ponownie twórcy mnie przekonali, że wciąż mają pomysł na ten serial. Wprowadzenia Hanny i Shawa to strzał w dziesiątkę, świetnie dobrani aktorzy. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Heroes (4x17, 4x18, 4x19) I skończyło się. W końcu. Naprawdę miałem serdecznie tego dosyć, a finał okazał się być nudny, nieciekawy i przewidywalny. Zabawne jednak że świetnie został zapowiedziany kolejny rozdział Brave New World, w którym ludzie z mocami mają się w końcu ujawnić. Trzeba to było zrobić od razu w drugim sezonie, panowie scenarzyści! A nie zaczęliście kombinować z czasem i innymi cudami, już nie wiadomo było o co w tym serialu chodzi.
Greek (3x11, 3x12, 3x13, 3x14, 3x15) Ten serial wciąż w formie, ale obawiam się, że niedługo zacznie się równia pochyła. Zacznie się tradycyjne mieszanie par, nagle ten się zakocha w tej, ta w tym i dobry poziom wyparuje z miejsca.
Better Off Ted (2x11) Kurde, już nie pamiętam, o czym to było. Aha, kupowanie sprzętu przez Phila. Nie rewelacyjnie jak 2x10, ale i tak spoko.
Lost (6x01, 6x02, 6x03, 6x04) Dawno się przestałem tym ekscytować, ale toż to finałowy sezon, musi być ciekawie. I było. Przynajmniej w premierze. Potem akcja siadła, ale w 6x04 w końcu dostaliśmy odpowiedzi. Wyjaśniły się liczby i powód pojawienia się na wyspie głównych postaci. Szkoda, że to wyjaśnienie jest totalnie do bani. Jacob lubił numerki? No proszę was, co za bzdura. Już w ogóle bym o tym nie wspominał lepiej.
Cougar Town (1x14, 1x15) Laurie to najlepsza postać w tym serial, tuż obok tego łysego sąsiada oczywiście :. Pokochałem tę aktorkę odkąd pojawiła się w HIMYM w trzecim sezonie.
Grey's Anatomy (6x13, 6x14, 6x15) Nuda totalna. Po prostu zasypiam na tym. I to dosłownie. Ostatni odcinek oglądałem przez 3 dni, bo zawsze zapuszczałem go przed snem i nie mogłem dotrwać do końca.
Private Practice (3x13, 3x14, 3x15) Odcinek z tą młodą dziewczynką, która dała się pogryźć chłopakowi to powinni puszczać codziennie, żeby wszystkie fanki Zmierzchu to widziały. Coś niesamowitego, tak się na tym uśmiałem, że masakra :P. W ogóle to powinni zakończyć Chirurgów i wstawić Praktykę w ich miejsce, bo ta wciąż trzyma poziom. I znowu jakiś spin-off mógłby się trafić np. z Dellem, którego ostatnio nie ma za wiele.
The Vampire Diaries (1x12, 1x13, 1x14) Chyba się powtarzam, ale to jest DUŻO lepsze od Zmierzchu. Dużo, dużo lepsze. Pamiętniki może nie ogląda się z otwartą szczeną (chyba że jest się 15-latką…), ale i miło się spędza czas z Damonem i spółką.
Supernatural (5x12, 5x13, 5x14) Swap Meat był taki sobie szczerze mówiąc. Zapychacz (nie żeby to było źle), choć powiązany z głównym wątkiem fabuły. Najlepsza była scena, w której Gary i Dean wspólnie egzorcyzmują demona, naprawdę świetnie to zrealizowali, kilkukrotnie wracałem do tego fragmentu po obejrzeniu epizodu.
Powrót do przeszłości zaś, czyli The Song Remains the Same to jeden z najlepszych odcinków Supernatural w ogóle. "Cherry Pie" na początku, powrót Anny, cofanie się w czasie, Mary i John, czego chcieć więcej? Ach, tak, archanioła Michała! I dokładnie to dostaliśmy! Jedno z najwspanialszych wejść nowej postaci. Kiedy pada słowo "Anna" z jego ustym, tym grubym, niskim tonem, włosy dęba stają, bez kitu. Potem pozbycie się Anny bez najmniejszych kłopotów… wow. Oby więcej takich odcinków.
Ostatni odcinek przed przerwą to My Bloody Valentine. Zaczęło się trochę obrzydliwie, bardzo obrzydliwie. Zjadająca się para jest chyba najbardziej obrzydliwą rzeczą jaką widziałem w telewizji/kinie. I mówi to facet, który większość slasherów i horrorów obejrzał bez mrugnięcia okiem. Wejście kupidyna prześmieszne (wejścia aniołów w Supernatural w ogóle są genialne :D), a potem całkowita zmiana klimatu - nadejście Głodu. Jeźdźca Apokalipsy totalnie się nie spodziewałem. Sam znowu korzysta z mocy i ponownie ląduje na odwyku. Ach, cóż to będzie za finał sezonu.
Star Wars: The Clone Wars (2x11, 2x12, 2x13, 2x14) Hmmmm, tak dawno to oglądałem, że nie pamiętam, o czym to było. O Jedi na pewno :P.
Caprica (1x02, 1x03, 1x04) Jak głupi zgłosiłem się do korekty tego serialu, jeszcze przed obejrzeniem drugiego odcinka. Pilot był niezły, może nie rewelacyjny, ale na pewno zachęcił mnie do oglądania kolejnych epizodów. To, co jednak zaserwowano potem to jakaś pomyłka. Tragedia nawet. Gdyby nie wspomniana korekta zrezygnowałbym w połowie 1x02. Dotrwałem jednak dalej i muszę przyznać, że powoli, bo powoli, ale się rozkręca. Przynajmniej podczas seansu 1x04 cierpiałem mniej niż zwykle. Choć i tak jak ktoś wie, o o co w tym serialu chodzi, to prosiłbym o poinformowanie mnie, będę wdzięczny.
Smallville (9x11, 9x12, 9x13) Szumnie reklamowa Absolute Justice było wyjątkowe, trzeba to przyznać. Miła odmiana od tych wszystkich bezsensownych odcinków. Szkoda jednak, że zdecydowano się na mnóstwo efektów specjalnych, które były wyjątkowo tandetne.
Warrior to powrót do tradycyjnej nudy. No dobra, powrót Zatanny był miłym urozmaiceniem, ale tak czy inaczej bez rewelacji.
Walentynkowy Persuasion za to pozytywnie mnie zaskoczył. Mając już serdecznie dość wszystkich odcinków, w którym nie dano mi zapomnieć o tym "święcie". Erica Durance rządziła niepodzielnie w tym odcinku jako gospodyni domowa. Popłakałem się ze śmiechu, kiedy tańczyła w sukni ślubnej, to było genialne. Aha, no i świetna końcówka z rockową muzyką.